"Sweeney Todd: Demoniczny golibroda z Fleet Street", Tim Burton

Ten horror z wątkiem kanibalistycznym z pewnością przejdzie do historii kina. Ma już na swoim koncie dwa Złote Globy. Demoniczny i wystylizowany - taki jest najnowszy film Tima Burtona. Niesamowite gotyckie melodie w starym musicalowym stylu. Efektów mógłby pozazdrościć sam Tarantino - krew bowiem tryska. Dawno nie było na ekranie tak malowniczej i psychodelicznej wizji.
Dorota Smela

Iście demoniczny, ekspresjonistyczny i maksymalnie wystylizowany - taki jest najnowszy film Tima Burtona. Ten gotycki duchem musical ma niesamowite brzmienie.

Po wspaniałej Gnijącej pannie młodej i znacznie słabszych Planecie małp oraz Charlim i fabryce czekolady trudno było przewidzieć, w jakim kierunku uda się wyobraźnia tego enfant terrible amerykańskiego kina - reżysera, który gotyk i kiczowatą makabrę podniósł do rangi sztuki.

Fabuła jest jakby żywcem wyjęta z tanich XIX-wiecznych horrorów, doprawiona akcentami powieści łotrzykowskiej, a postać golibrody może kojarzyć się z równie legendarnym Kubą Rozpruwaczem. Rzecz dzieje się oczywiście w Londynie - ale to nie Londyn-metropolia, ale składające się z brudnym zaułków zadupie. Tu - lepkimi od brudu i wilgoci, wybrukowanymi kocimi łbami uliczkami - przesuwają się wyzute z nadziei twarze, a na piętrze swój ponury zakład ma golibroda Sweeney Todd. Niegdyś Benjamin Baker, szczęśliwy mąż złotowłosej piękności i ojciec małej Johanny, padł ofiarą skorumpowanego sędziego, który w skutek nieuczciwych machinacji doprowadził do skazania go na zesłanie do australijskiej kolonii. A wszystko po to, by wykorzystać żonę Bakera. Kiedy temu ostatniemu udaje się zbiec z zesłania i po wielu śmiertelnych przygodach powrócić do Londynu, żona już nie żyje, a nastoletnia córka przebywa pod opieką lubieżnego sędziego. Biedaczysko Baker zmienia się w demonicznego Sweeneya, golibrodę, który zaznał tak wielu krzywd, że napędza go już tylko myśl o zemście. Zanim jednak położy brzytwę na gardzieli sędziego, będzie szlachtował wszystko, co się rusza i ma brodę. Ciałami zaś zajmie się jego melancholijna gospodyni, która piekąc paszteciki z nadzieniem będzie śniła kolorowe sny na jawie o spokojnej przyszłości z panem T. w nadmorskich kurortach...

To nie jest film dla miłośników bajkowo - naiwnego Burtona - tu makabreska straciła na zawsze swój umowny humorystyczny wydźwięk, a efektów gore'owych mógłby reżyserowi pozazdrościć sam Tarantino. Krew bowiem tryska w Demonicznym golibrodzie fontannami, zalewając obiektyw kamery, spektakularnie rozbryzguje się po ścianach, wsiąka w białe koszule ofiar, ochlapuje brudne szyby okienne i tworzy fantazyjne wzory na podłodze. Jest to zresztą zabieg, który wynika ze wspólnych dla obydwu reżyserów inspiracji. Tak jak Tarantino w swoich grindhouse'owych westchnieniach do kina klasy C, Burton przywołuje tanią literaturę i tanie, inspirowane gotycką estetyką horrory hammerowe. Nadekspresja mimiczna, halloweenowa, tania charakteryzacja pudrowanych mąką bohaterów, ich dzikie zamachy brzytwą - to jeden wielki ukłon w stronę campowych brytyjskich filmów grozy. Wreszcie udało się zatem Burtonowi zrealizować cel, który przyświecał mu podczas kręcenia Jeźdźca bez głowy.

Ta estetyka może w pierwszej chwili zdystansować, jednak już po paru minutach wciąga jak narkotyk. Dawno nie było na ekranie tak malowniczej i psychodelicznej wizji! Obsada wprawdzie w dużej części rekrutuje się spośród etatowych dziwolągów, zwłaszcza brygady śmierciożerców z filmowej serii o Harrym Potterze, mimo to rzecz nijak nie kojarzy się z bajką o chłopcu - czarodzieju.

Kompletnie nie na miejscu są zarzuty wobec śpiewających aktorów - ci, którzy pragnęli tu gładziutkiego, słowiczego ćwierkania w stylu Emmy Rossum z Upiora w operze, zwyczajnie nie rozumieją chropowatego, turpistycznego pomysłu na to widowisko. Największą wartością Golibrody są jednak absolutnie niesamowite piosenki - melodie w starym musicalowym stylu, a jednak złamane Cave'owskim smutkiem dają niezwykły efekt w połączeniu z tekstami autorstwa Stephena Sondheima. Kiedy Todd i Pani Lovett w rytm walczyka wychwalają uroki pasztecików z księdza i poety, robi się naprawdę demonicznie, efekt jeszcze się wzmaga w śpiewanym przez żebraczkę uliczną dwuwierszu o dymie walącym z komina piekarni.

Bez wątpienia mamy tu kolejny po Delicatessen psychodeliczny horror z wątkiem kanibalistycznym, który przejdzie do historii kina. Znacznie straszniejszy i bardziej wyrafinowany od francuskiego filmu Jeunet i Caro i nawiązujący do najlepszych dokonań Burtona. Plus dwa Złote Globy. To trzeba zobaczyć na dużym ekranie!

Wybrane dla Ciebie
Zęby też się starzeją. Jak poprawić ich wygląd i zdrowie?
Zęby też się starzeją. Jak poprawić ich wygląd i zdrowie?
Diety cud nie działają. Działa…
Diety cud nie działają. Działa…
Czas na wiosenne porządki! Jak Mini Paczka InPost pomoże Ci pozbyć się zbędnych drobiazgów?
Czas na wiosenne porządki! Jak Mini Paczka InPost pomoże Ci pozbyć się zbędnych drobiazgów?
Trendy w meblach ogrodowych 2025 – inspiracje na meble tarasowe i balkonowe
Trendy w meblach ogrodowych 2025 – inspiracje na meble tarasowe i balkonowe
Złoty naszyjnik w codziennych stylizacjach – jak go nosić, by wyglądać stylowo?
Złoty naszyjnik w codziennych stylizacjach – jak go nosić, by wyglądać stylowo?
Domowe dania jednogarnkowe na chłodne dni
Domowe dania jednogarnkowe na chłodne dni
Wymarzona łazienka w mniej niż tydzień? To możliwe!
Wymarzona łazienka w mniej niż tydzień? To możliwe!
Ubezpieczenie AC – co to jest i dlaczego warto je mieć?
Ubezpieczenie AC – co to jest i dlaczego warto je mieć?
Opaski stabilizujące do noszenia na co dzień: komu mogą pomóc?
Opaski stabilizujące do noszenia na co dzień: komu mogą pomóc?
Jak działają parownice do ubrań i w czym mogą pomóc?
Jak działają parownice do ubrań i w czym mogą pomóc?
Botki zimowe na obcasie, platformie czy płaskie – które sprawdzą się na co dzień?
Botki zimowe na obcasie, platformie czy płaskie – które sprawdzą się na co dzień?
Zegarki damskie sportowe – połączenie funkcjonalności i stylu
Zegarki damskie sportowe – połączenie funkcjonalności i stylu
ZATRZYMAJ SIĘ NA CHWILĘ… TE ARTYKUŁY WARTO PRZECZYTAĆ 👀