Stosunki między Polską, Rosją a Niemcami zawsze były naznaczone piętnem konfliktów. Zwłaszcza wydarzenia związane z II wojną światową odegrały istotną rolę we wzajemnych relacjach. Zło hitleryzmu jest nie do podważenia i tylko szaleńcy ośmielają się twierdzić inaczej. Trzeba jednak na kwestię wojny patrzeć z różnych perspektyw i dostrzegać zjawiska, które trudno nam zaakceptować. Konflikty zbrojne dotykają przede wszystkim ludzi niewinnych, uwikłanych z konieczności lub z przymusu w machinę zła. Tak było m.in. w trakcie II wojny światowej. Okazuje się, że winę za zło, które miało wtedy miejsce, ponoszą także zwycięzcy – żołnierze Armii Czerwonej. Pisze o tym anonimowa niemiecka autorka, która w 1945 roku przeżyła oblężenie Berlina. Jej pamiętnik to subiektywne świadectwo tamtych okrutnych czasów.
Autorka, podobnie jak wiele innych kobiet, obawiała się nadejścia Rosjan (w goebbelsowskiej propagandzie byli oni przedstawiani jako dzicy, wiecznie pijani najeźdźcy). I chociaż rzeczywistość okazała się inna (bo nie każdy rosyjski żołnierz był pijanym gwałcicielem – mimo wszystko mówimy tu o jednostkowych przypadkach), bohaterka musiała stawić czoła okrutnym, bolesnym doświadczeniom. Opowiada m.in. o przemyślnych sposobach ukrywania kobiet przed żołnierzami. Bez patosu mówi o gwałtach i rozbojach, których była świadkiem. Pisze o zmaganiach z głodem, samotnością i niepewnością: Plątanina obrazów, strzępy rozmów, wszystko miesza się w mojej głowie, nie może się uspokoić. Znów wieczór, znów noc. Wystraszona, nasłuchuję, drżę na każdy odgłos, na każdy krok. Boję się, że major może lada chwila przyjść; ale nie przyszedł. Tak wyglądała codzienność w oblężonym Berlinie – codzienność samotnych, opuszczonych przez mężczyzn kobiet.
Instynkt życia okazuje się silniejszy niż poczucie wstydu i upokorzenia: dziewczyna pragnie przetrwać za wszelką cenę, a ma jej w tym pomóc młodość i uroda. Dlatego szuka wśród Rosjan opiekuna, który zapewni jej pożywienie i bezpieczeństwo. Próbuje również przetrwać, służąc rosyjskim żołnierzom: Prałyśmy dalej, bez końca. Druga po południu, trzecia, czwarta, piąta, szósta. Prałyśmy bez przerwy, byłyśmy bez przerwy pilnowane. Mydliłyśmy, wyżymałyśmy, nosiłyśmy wodę. Nogi bolały, nadgarstki miałyśmy obtarte. Rosjanie zgromadzeni wokół byli przekonani, że robią nam wielką krzywdę. Ciesząc się z naszego nieszczęścia, zacierali ręce.
Zapiski z 1945 roku zmuszają do szczerej refleksji nad kondycją moralną człowieka. Każą raz jeszcze zastanowić się nad łatwym dzieleniem ludzi na katów i ofiary. Bo, jak wynika z tych wspomnień, Rosjanie również dopuszczali się okrucieństw w stosunku do cywilów i chociaż nikt nie podważa ogromu tragedii, której doświadczył naród rosyjski, ich przestępstwa muszą ujrzeć światło dzienne.
Atmosferę tej książki doskonale wyraża ostatnia scena z filmu Upadek w reżyserii Olivera Hirschbiegela. Jedna z sekretarek Hitlera, która pozostała z nim do jego śmierci w bunkrze pod Kancelarią Rzeszy, opuszcza Berlin w towarzystwie niemieckich żołnierzy. Jeden z nich radzi jej, by, idąc koło Rosjan, nie spoglądała im w oczy. Ciekawość okazuje się jednak silniejsza. Przez moment pijany żołnierz spogląda na młodą, atrakcyjną kobietę. I kiedy spodziewamy się najgorszego, Niemka odważnie robi krok naprzód, unikając nieszczęścia. Wielu niemieckim kobietom taki krok się nie udał.