Wyobraźmy więc sobie sytuację, kiedy Joanna – aktywna, pełna werwy kobieta, poświęcająca swój czas na pracę i opiekę nad rodziną – nagle zostaje przykuta do szpitalnego łóżka. Szok, przerażenie, zwątpienie oraz ciągłe pytania: Jak zareagują na to w pracy? Czy mąż poradzi sobie z opieką nad dzieckiem? Czy uda się sprostać finansowym wymaganiom, jakie stawia ciężka, wyniszczająca choroba? Minie aż kilkanaście dni, zanim Joanna zda sobie sprawę, że wszystko uległo zmianie i jedyną rzeczą, którą należy zrobić, jest podjęcie walki o życie. Kobieta musi również zaakceptować swoją bezsilność; pogodzić się z tym, że od dziś pielęgniarki i lekarze zajmować się będą jej ciałem, myjąc je, czesząc, ubierając i podłączając do zimnych, bezdusznych urządzeń. Bo tak się dzieje w przypadku choroby GBS. Mózg Joanny funkcjonuje bez zarzutu, ale ciało nie wykonuje żadnych poleceń. W pewnym momencie bohaterka czuje się jak bezwładna, bezużyteczna masa: Czy zawsze będę prosić o pomoc? Czy to, że leżę na oddziale neurologicznym, znaczy, że przestałam być człowiekiem? Jestem tylko kupą kłopotliwego, sparaliżowanego cielska. Czy ktoś może wyłączyć mój mózg?
Kto wyłączy mój mózg? to nie tylko wspomnienia z pobytu w szpitalu, ale i wciągająca opowieść o międzyludzkich relacjach. Bo Joanna w szpitalu nie jest sama. Regularnie odwiedza ją mąż z dzieckiem oraz najlepsza przyjaciółka Monika. To dzięki nim Joanna odkryje w sobie siłę do walki z chorobą.
Jak napisała w recenzji wydawniczej Anna Maruszeczko, Pierwszoplanowym bohaterem książki nie jest choroba, tylko osoba – młoda, energetyczna, spostrzegawcza kobieta, która błyskotliwie relacjonuje swoje zmagania z „nieznanym sprawcą” i przy okazji rysuje ciekawe obyczajowe tło. Choroba jest w tym przypadku sprawdzianem relacji, które przez całe życie budowała bohaterka powieści. Niektóre okazały się trwałe, a niektóre rozpadły się jak domek z kart: Poznawałam [...] naturę człowieka. Homo biznesus. Jak zmienia zdanie, kłamie, oszukuje, unika, wymyśla, żeby tylko zarobić. Jak mówi jedno, a robi zupełnie coś innego. Cały świat leżał w zasięgu mojej ręki. Choroba zmieniła wszystko. Ale nie zniszczyła Joanny, tylko uczyniła ją jeszcze silniejszą – wrażliwszą i silniejszą, bo wrażliwość wcale nie oznacza słabości.
Historia opisana przez Joannę Opiat-Bojarską może wydarzyć się każdemu. Warto więc pamiętać, że człowiek przegrywa dopiero wtedy, kiedy traci nadzieję.