4

„Baronowa jazzu”, Hannah Rothschild

Baronowa jazzu, Hannah Rothschild„Rotschild” - to słowo większości z nas kojarzy się z wielkimi pieniędzmi, przepychem, życiem na najwyższym poziomie. Całkiem słusznie: Rothschildowie to do dziś jedna z najbogatszych rodzin na świecie, właściciele banków, holdingów i przedsiębiorstw. Dlatego możemy być nieco zdziwieni, widząc okładkę książki opublikowanej nakładem wydawnictwa Czarne. Widnieje na niej piękna, uwodzicielska brunetka i czarnoskóry mężczyzna. A poniżej napis: „Baronowa jazzu”. Rothschildowie i jazz? Stara żydowska rodzina interesowała się muzyką gett amerykańskich metropolii? Odpowiedź brzmi: tak! A wszystko to za sprawą niepokornej Pannonici Rothschild – kobiety, która przełamywała wszelkie konwenanse, doprowadzając do szewskiej pasji statecznych przedstawicieli swojej rodziny. Książkę o niej napisała Hannah Rothschild, krewna Pannonici, doskonała dziennikarka, reżyserka i pisarka, autorka filmów realizowanych dla BBC i HBO. Hannah dowiedziała się o Niki (to skrót od „Pannonici”) od swojego dziadka Victora, który dosyć niechętnie wtajemniczył ją w szczegóły życia swojej siostry. Czyżby się jej wstydził? Co takiego zrobiła Nika Rothschild, że nikt nie chciał o niej mówić w rodzinie? Wytrawna dziennikarka musiała się tego dowiedzieć.

Kim była Nicka Rothschild? Ten krótki fragment mówi sam za siebie:

[...] Baronowa jazzu. Mieszka z czarnoskórym mężczyzną, pianistą. W czasie wojny pilotowała bombowce. W jej mieszkaniu zmarł saksofonista i narkoman Charlie Parker. Miała pięcioro dzieci, mieszkała z trzystu sześcioma kotami. Rodzina ją wyklęła […] Napisano dla niej dwadzieścia piosenek […] Ścigała się z Milesem Davisem po Piątej Alei. A słyszałaś o narkotykach? Poszła do więzienia, żeby go uratować. O kogo chodzi? O Theloniousa Monka. To była prawdziwa historia miłosna, jedna z najwspanialszych.

Nika zakochała się w jazzie w 1935 roku. Wtedy po raz pierwszy usłyszała w Nowym Jorku  jazzową muzykę. Chociaż ten gatunek był już wtedy bardzo popularny, fascynacje młodej finansowej arystokratki wszystkim wydawały się niestosowne. Na szczęście Nica nie kierowała się zdrowym rozsądkiem tylko uczuciami, więc nie widziała niczego złego w spędzaniu całych dni w klubach jazzowych, często do późnych godzin nocnych. Ale Nowy Jork działał wtedy jak magnes, zachęcając do ignorowania reguł społecznych, szczególnie tych związanych z miłością, seksem, alkoholem, sztuką i narkotykami. Właśnie wtedy Nika Rothschild postanowiła swoje siły i pieniądze zaangażować w promocję wyjątkowych artystów, między innymi Theleoniousa Monka. Przede wszystkim szukała miejsc, w których odbywały się występy muzyków oraz organizowała dla nich koncerty. A wszystko to w skandalizującej atmosferze wypełnionej papierosowym dymem (ta „mglistość” przewija się przez całą książkę; nawet imię „Pannonica” to łacińskie słowo określające „ćmę nocną”). Ów klimat świetnie opisała Anna Maria Jopek, nawiązując do słynnej jazzowej kompozycji Monka:

Theleonious Monk napisał Pannonicę, bawiąc się jednym drobnym motywem, wodząc nim w górę i w dół, na granicy trybu światła i mroku. Melodia wyemancypowana z harmonii wędruje samotnie przez dominanty celu. Ani do tańca, ani do uniesień, ani do przytulania. Życie Niki Rothschild było takie, jak ta melodia.

Ale nie tylko muzyka jest bohaterką tej książki. Hannah Rothschild wykazała się niezwykłym talentem, pisząc wciągającą historię rodziny Rothschildów, umiejętnie łącząc wątki finansowe z wątkami obyczajowymi. Pamiętajmy, że losy Rothschildów nie należały do spokojnych. Ta żydowska rodzina na przestrzeni stuleci musiała zmagać się z prześladowaniami, zawirowaniami politycznymi i wojnami. Mimo to, w ciągu pięciu pokoleń, dorobiła się olbrzymiego majątku, wykorzystując go później m. in. do finansowania obu stron konfliktu podczas kampanii napoleońskiej, budowy Kanału Sueskiego i działań związanych z tworzeniem się państwa Izrael. Z całą pewnością Rothschildowie mieli tylu zwolenników, ile przeciwników. Warto o tym pamiętać, uważnie przyglądając się życiu Niki Rothschild, bo to jej postać - mecenaski jazzu, opiekunki zbłąkanych czarnoskórych muzyków, marzących o światowej karierze – jest w tej książce najważniejsza. Życie Niki jest w pewnym sensie symbolem ówczesnych czasów, w których kobieta, marząc o realizowaniu swoich pasji, musiała walczyć z setkami krzywdzących, niesprawiedliwych stereotypów, tworzonych głównie przez mężczyzn. Kiedy dorzucimy do tego niekoniecznie szczęśliwą miłość, małżeńskie konwenanse i presję wywieraną przez rodzinę, okaże się (co jest banalną prawdą), że pieniądze nie zawsze dają szczęście; że w życiu jest znacznie więcej ciekawszych zajęć niż gromadzenie bogactwa. Nika świadomie zrezygnowała z bycia panią Rothschild (chociaż czasami korzystała z pieniędzy swojej rodziny). Wierzyła bowiem, że życie jest tak niezwykłe i ulotne, że trzeba błyskawicznie, tu i teraz, realizować swoje pasje i marzenia. Z całą pewnością, jako mecenaska jazzu, osiągnęła sukces. Czy była jednak kobietą szczęśliwą, spełnioną? Tego dowiemy się z genialnej książki Hanny Rothschild.

Skomentuj

Komentarze (4)

  • gościowa 20.02.2015, 20:28
    Dzielna kobieta...
    6
    1 | 5
  • gość 22.02.2015, 11:52
    Ponoć to typowe, że żydówki wybierają sobie BBC (big black cock). Jej przypadek to potwierdza...
    9
    7 | 2
  • gość 23.02.2015, 00:56
    żydzi są często tacy piękni... ona na pewno
    3
    1 | 2
  • Eliza_90 17.04.2015, 13:02
    "[...] Baronowa jazzu. Mieszka z czarnoskórym mężczyzną, pianistą. W czasie wojny pilotowała bombowce. W jej mieszkani... Więcej
    0
    0 | 0
Trwa ładowanie...