„Cube 2”, reż. Andrzej Sekuła
Skoro widz już z grubsza wie, co może zaoferować mu sześcian (możliwość wyjścia poza ten schemat w ogóle przekreśliłaby ideę tego sequela, czy też może swoistego remake'u), a na zastałym gruncie nawet najbardziej kreatywny scenarzysta nie zbudowałby kolejnej historii, potrzebne było jakieś novum. Sean Hood, z wykształcenia matematyk, powołał więc do życia tzw. tesserakty, czterowymiarowe odpowiedniki sześcianu i zadbał o odpowiedzi na pytania, które "Cube" przemilczał. I pudło, odpowiedzi nie są satysfakcjonujące, gdyż zwyczajnie nie miały prawa być, a zabawa z fizyką, która w "Cube 2" nie podlega już niemal żadnym prawom, potwierdzają tylko znaną tezę - jeżeli w filmie w każdej chwili może zdarzyć się wszystko, to robi się nudno.