Pierwsza reakcja? Przerażenie. Że co, że ciąża? I co dalej, co z tym zrobić, jeszcze kreski na teście dobrze nie zastygły, a wszyscy wyskakują z gratulacjami i proponują, że wszystkim zajmą się za ciebie. Teściowa załatwi łóżeczko, zupełnie niezniszczone, a szwagierka ma jeszcze zapas pieluszek. Powoli zamieniasz się w chodzący inkubator. I tylko w kolorowych pisemkach te mamuśki to takie wiecznie uśmiechnięte, jakby ten uśmiech im dokleili razem z tym idealnie okrągłym brzuszkiem, na potrzeby reklamy. Warto się rozmnażać!