Kiedy obserwuję znajome pary, te razem i te oddzielnie, to zastanawiam się, czy można rozejść się w spokoju, bez awantur, wrzasków, kłótni, ba, czasem nawet wzywania policji. Czy można rozstać się po ludzku? Mało tego, minąć na ulicy i powiedzieć: „dzień dobry”, porozmawiać chwilę, wypić kawę? Historie moich przyjaciół dowodzą, że to niezwykle trudne i rzadko spotykane zjawisko.