Kochać w czasach poliamori...
Bujne życie erotyczne, tak zwana rozwiązłość seksualna nie jest specyfiką naszych czasów, cała ta zafajdana rewolucja obyczajowa to wyważanie otwartych drzwi. Fajnie jest się pieprzyć, więc ludzie się pieprzą. I tyle. Jedyna zmiana, jaka ostatnio wystąpiła, wyraża się w większej jawności. Obrodziło nam poliamorystami. Ci pozostają mi wstrętni. Cenię jedynie cudzołożników, dziwkarzy, niewiernych mężów, skrytojebców i księdza z gosposią.