Jest mi przykro, nic nie mogę robić od paru tygodni, nawet jeść. Mam 22 lata, mój narzeczony Aldek 21, nie jesteśmy w ciąży, chcieliśmy tylko być razem jak najszybciej, przygarnąć kota i psa, założyć mały ogródek, zacząć żyć, nie tracąc ani chwili. Jedyną zadrą byli zawsze rodzice Aldka – nie znoszą mnie. Nie wiem, co robić – unieść się honorem i podziękować tej pazernej rodzinie za wszelką współpracę? Czy walczyć o Aldka?