Nie mam szczęścia. Mąż okazał się lustrzanym odbiciem ojca. Nie może znieść, gdy książka leży "na ukos" na stoliku, a kapcie nie stoją równo przy łóżku. Czystość szklanek sprawdza pod światło, codziennie jeździ palcem po podłodze i szybach. Pranie ma być w koszu, parasol na wieszaku, torba na półeczce. Nigdy nie myślałam, że będę się cieszyć z powodu bezdzietności, ale na razie, pamiętając życie z ojcem, cieszę się, że mąż nie ma nikogo poza mną do tresowania.