Mam taką pracę 24/7, jak śpiewała Tina, cały czas do dyspozycji. Jestem na razie na szkoleniu, w 2-osobowym układzie mistrz-uczeń, kolega mnie wprowadza. To on mnie zresztą ściągnął do firmy, znamy się od pieluch. Z tym, że teraz to już on ma żonę i córeczkę. Mamy taki glejt, możemy do siebie dzwonić w każdej sprawie i o każdej porze, przy czym w praktyce jest z tym kłopot. Ostatnio bez przerwy jest tak, że na moje esemesy odpowiada jego żona.