Kiedy miałam nacie lat, to mylałam sobie, jak to będzie, kiedy będę już dorosła, a potem tę dorosłoć zaczęłam jako odznaczać, a to pracš, a to jakociš znajomych, a to stanem wiadomoci, a to stanem konta (wiecznie poniżej zera, ale dzieciaki nie majš debetów, nie?). A teraz, trzydziestka na karku, brakuje mi tego, czego normalnie ludziom brakuje, czyli że nie mam jakich straszliwych braków życiowych, cierpliwoci mi brakuje, to prawda, dzięki temu żyję, pracuję, mylę, kiedy, kiedy, kiedy?