Dziś znów będzie o mojej kumpeli Fionce. Szczęściara. Chociaż się złoszczę, że w niektóre soboty jest całkowicie poza zasięgiem, nie przeszkadza mi to jednocześnie zazdrość jej, że może sobie na taki bezwstydny luksus pozwolić. Otóż Fionka, od czasu do czasu, ma „swój dzień” i wtedy nie ma jej dla nikogo. Przepytałam ją ostatnio, co też ona robi przez te godziny, kiedy nie odbiera telefonów, nie spotyka się z ludźmi, nie chodzi do kina, do teatru, na zakupy...