Mój eks, jak to się mówi, kiedy go wyrzucam drzwiami, wraca oknem. Dosłownie, niestety – po naszej ostatniej awanturze wyłamał drzwi balkonowe i wrócił do mieszkania siłą tylko po to, żeby coś swojego udowodnić, nie wiem, co, bo i tak w końcu zabrał podstawowe swoje fanty i wyszedł. Szyba jednak poszła, mam kilkaset złotych w plecy. Policji nie chciałam na niego wzywać, co mi będą obcy goście zadawać pytania o kocią łapę itede.