"Niewidzialni", Mateusz Marczewski
Książka zaciekawia, zamracza językiem i zmusza do przemyśleń. Autor pożyczył od Kapuścińskiego życzliwość dla ludzi i świata, przygląda się życiu i aborygeńskiej zwyczajności bez oceniania i bardzo ciepło. Wgłębia się w szczegół, próbuje poczuć, doprawiając swoje obserwacje nienachalną szczyptą mistycyzmu. Książka sprawia wrażenie luźnej gawędy, gdzie obserwację społeczną podano w formie anegdoty, a wydarzenia codzienne mieszają się z mitycznymi. Brak tu zadęcia, w zamian otrzymujemy skromność autora, który, mimo talentu, schował się za ludźmi, o których pisze.