Chwila prawdy czy słabości?
Miałam najbardziej porąbanego sylwestra w życiu. Siedziałam w domu i oglądałam w kółko Drogę do szczęścia, żeby wbić sobie do tego tępego łba, że szczęście nie jest takie proste. Tę szampańską zabawę przerwał mój były. Pisaliśmy do czwartej rano, wytrzepałam całą kartę, popłakałam się, potem on zadzwonił i też płakał, ale chyba był pijany. Myślę o nim nadal i nie rozumiem, o co tu chodzi, czy za krótko byliśmy razem, czy za krótko osobno, żeby brać to wszystko na poważnie. A jeśli jednak to z nami było poważne?