Czasami koniec to koniec...
Przez ostatnie kilka miesięcy z moim chłopakiem działo się coś dziwnego. Nie był sobą. Olewał mnie, bywał chamski, nieczuły, oschły i zimny. Zdarzało mu się odwracać, gdy chciałam się przytulić. Rozmawialiśmy o tym. On uważał, że wszystko jest ok, że sam nie wie, co z nim jest, że nie chce, żeby tak było, ale nic nie poradzi. Zdawał sobie sprawę, że się zmienił. W końcu powiedział, że nie ma sensu się męczyć i odszedł.