Wróciłam z Trójmiasta z fiołem na punkcie:). On ma 36 lat. Jest żeglarzem, biznesmenem, artystą. Polakiem, ale na stałe mieszka w Danii. Kręciło mi się w głowie bardziej od jego bliskości, niż od alkoholu – obu było w nadmiarze, to fakt… Nie w „tym” sensie jednak, niestety, nie… To facet na dystans, taki gorący, ale jednak mruk. Na wszystko ma swoją odpowiedź, najczęściej ostrą. Jest jak Zeus, najchętniej rozłupałabym mu łeb i zobaczyła, co z niego wyskoczy… Być może inna kobieta – mówi się: trudno. Przynajmniej bym wiedziała, że nie mam do czego startować. Co robić?