Czy nie za drogo kosztuje nas, ludzi samotnych, przyjaźń. Czy nie przyjmujemy wszystkiego za dobre, żeby tę samotność zagłuszyć. Wyciągnięcie tak gorzkich wniosków zajęło mi „tylko” 14 lat, odkąd mieszkam z Danką i jej rodziną płot w płot. To ona, najlepsza przyjaciółka, załatwiła mi lata temu pracę w swojej firmie, w dziale administracji. Teraz nie mogę znieść jej obecności w tym samym budynku, świadomości, że mam ją wciąż za sąsiadkę, a uciekać nie mam dokąd. Byłam głupia i naiwna, nazywając ją przyjaciółką i wpuszczając za swój skromny próg…