Jest więc w książce miejsce dla słynnego francuskiego badacza kultury Rolanda Barthesa. Pojawiają się również nawiązania do twórczości literackiej Stendhala i Rainera Marii Rilkego. Czaja jeden z rozdziałów poświęca reżyserowi Andriejowi Tarkowskiemu, który był we Włoszech i tam nakręcił swój film Nostalgia. Dzięki temu Gdzieś dalej, gdzie indziej staje się nie tylko przewodnikiem po miejscach, ale i erudycyjną wędrówką po tajemnicach europejskiej kultury, symbiotycznie związanej z Włochami.
Lektura książki daje nam szansę na odwiedzenie miejsc świętych dla ludzi sztuki, ale zapomnianych przez przewodników wycieczek. Czaja pisze m.in. o miejscowości Monte Sant'Angelo – miejscu pierwszego na chrześcijańskim Zachodzie objawienia świętego Michała Archanioła, gdzie dziś znajduje się przepiękne sanktuarium. Odwiedza także Apulię – krainę w południowych Włoszech, którą tak starannie opisał w Obrazach Włoch rosyjski pisarz, podróżnik, krytyk i historyk sztuki Paweł Muratow. Czaja pisze: Można odnieść wrażenie, że do jego pamięci klei się wszystko: zapach wiatru, kolor trawy, faktura kamienia, biały apulijski kurz. Jak gdyby wierzył, że w tych właśnie drobiazgach postrzegana rzeczywistość zapisuje się w sposób szczególnie znaczący. Taka wrażliwość cechuje również Dariusza Czaję. Bo autor ten potrafi skupić się na jednym fragmencie tekstu, na jednym zdaniu lub słowie. I to skupienie staje się dla niego pretekstem do innego spojrzenia na Włochy – miejsca jakby zatrzymanego w czasie, unieśmiertelnionego przez tłumy zafascynowanych nim pisarzy, malarzy, reżyserów i kompozytorów. To ważne, że Czaja nie pisze książki np. o Florencji lub Rzymie, bo o miastach tych powiedziano już chyba wszystko. On wybiera przestrzeń mniej znaną, a przez to bardziej atrakcyjną dla inteligentnego podróżnika.
Przytoczmy słowa wybitnego polskiego reportera Wojciecha Tochmana, który, po lekturze Gdzieś dalej, gdzie indziej, zaproponował czytelnikom takie oto rozwiązanie: Nie czytajcie słów Czai w pośpiechu. Smakujcie je. Jego eseje łączą w sobie erudycję antropologa, przenikliwość badacza, otwartość podróżnika, wrażliwość estety, słuch muzyka, oczy reportera i język wytrawnego pisarza. Uczta! Trudno się z tą opinią nie zgodzić.
Na pewno Gdzieś dalej, gdzie indziej to lektura dla wytrawnych czytelników, poszukujących książki, która pozwoli im poznać smaki ukryte przed przeciętnymi zjadaczami chleba. To raczej relacja z podróży w głąb umysłu pisarza, zafascynowanego Włochami, a nie klasyczna wędrówka po miejscach, odwiedzanych przez dziesiątki milionów turystów. Może dzięki temu Polacy, zamiast pielgrzymować do Rzymu, Asyżu, Monte Cassino lub Florencji, poznają inny wymiar tego kraju? A może wybiorą się do księgarni lub biblioteki w poszukiwaniu dzieł, które narodziły się dzięki miłości do Włoch? Każda ewentualność jest tu możliwa.