Należę do wąskiej grupy ludzi, którym przypadkowe nieszczęścia zdarzają się w sposób ciągły. Jeśli, pragnąc uniknąć potknięcia, zainwestuję w buty i nowe okulary, niezawodnie cegłówka spadnie mi na głowę. Nieustannie tracę przedmioty, które są mi akurat niezbędne, potrafię dać się okraść ze wszystkich pieniędzy. Pech pogrywa ze mną nieustannie, stawiając mi na drodze skórki od banana, wierzycieli oraz zwyczajnych szaleńców. Jestem pewien, że to on pląta mi sznurowadła.