To jedyna banalna prawdą, która jest prawdą – naprawdę. Szedłem przez Kraków do swojego świeżo odmalowanego mieszkania, gdzie czekała na mnie żona z dzieckiem pod sercem. Towarzyszyła mi dobra przyjaciółka, gadaliśmy wesoło, aż wreszcie postanowiłem zrzucić ciężar z serca. Powiedziałem: wiesz, boję się, że w moim życiu nic już się nie zdarzy. Wypowiadając to zdanie, schyliłem się do samej ziemi, bo leżała tam stówka. Ludzie, którzy mówią, że wszystko jest stracone, że masz czterdzieści, sześćdziesiąt lat i życie jest za tobą – kłamią.