Nie znaleziono jeszcze recepty na odkochanie, chyba żeby nowe zauroczenie… Ale coś mi się wydaje, że uporczywe uciekanie w fikcję jest takim wentylem bezpieczeństwa dla prawdziwych uczuć. Znam przypadki, że taki wentyl pozwala nie zwariować, ale mogą być i takie, gdy ku szaleństwu prowadzi… Dobrze się zastanów, czemu akurat on. Dlatego, że taki niezwykły, czy dlatego, że taki niedostępny?