Cudownych rodziców mam...
Poznałam rodzinę mojego chłopaka, który nazywa ją "obciaszną". Nie ma już takich rodzin, a mówię to z żalem, jako dziecko z modelu dwa plus jeden. Zobaczyłam cztery pokolenia pod jednym dachem mieszkające wbrew pewnym niesnaskom razem, w ciekawej atmosferze, która wydała mi się ekscentryczna, a jednocześnie tradycyjna. Taka mieszanka wypastowanej podłogi i małych grzeszków. Chciałabym, żeby mój chłopak patrzył na Nich tak samo jak ja – są cudownym zjawiskiem, nie żadną patologią. Tylko nie wiem, czy po jednym spotkaniu mam prawo wtrącać się do Jego relacji z Nimi, nawracać Go i pouczać.