"Cała przyjemność po waszej stronie", Steve Martin
Martin każe nam wierzyć, że istnieje postać szaleństwa, którą da się przekuć na normalne życie, i w nim utrzymać miłość, zdobyć pracę, a nawet awansować. Dziwność bierze się bowiem z samotności, a życie zapełnione ludźmi jest zbyt dynamiczne, aby sobie na nią pozwolić. Przemyca te myśli zupełnie nienachalnie, wymijając mielizny tandetnej psychoanalizy i nie wpadając w wir moralizowania. Zmianę w życiu bohatera najlepiej wyraża jego ostatni magiczny kwadrat, gdzie „ja” wreszcie przesunęło się z centrum na obrzeża. Jest mądrze, śmiesznie i nostalgicznie.