Wydaje mi się, że wszystkie remonty wyglądają podobnie. Jeszcze żaden nie skończył się w terminie, bez niedoróbek czy też jawnej fuszerki. Zamówiłeś dom, dostałeś stodołę. Kuchnia w miejscu łazienki. W sypialni gołębnik. Nie lepiej strzelić sobie w głowę i wypocząć w piekle? Dziwię się tym, którzy zachowali nadzieję i liczą, że w wyznaczonym dniu wejdą do pięknego, odnowionego mieszkania. Dobrze, jeśli cegieł wam nie rozkradną, moi mili! Jeśli rzeczywiście żyjemy w czasach ostatnich, to i plaga, która nas gnębi, musi być czymś specjalnym. Jest nią remont.