„Yves Saint Laurent”, Jalil Lespert

Film Roku to oczywiście nie jest, zapomnimy o nim dość prędko, ale obraz cieszy oko i gwarantuje 100 minut przyzwoitej rozrywki.
image

Biografie to tegoroczna recenzencka trauma. Koszmarki w rodzaju „Diany”, czy „Grace of Monaco”: ociekające kiczem hagiografie, godziny przesiedziane w kinie z zegarkiem w ręku… Stąd na „Yves Saint Laurenta” szedłem wyposażony w całą masę obaw. Niepotrzebnie.

Wybrane dla Ciebie
ZANIM WYJDZIESZ... NIE PRZEGAP TEGO, CO CZYTAJĄ INNI!