Upiorna wizja Manhattanu
W Cosmopolis, najnowszym filmie amerykańskiego reżysera Davida Cronenberga, mamy do czynienia właśnie z taką sytuacją. Akcja rozgrywa się na Manhattanie. Główny bohater, dwudziestokilkuletni geniusz komputerowy, który zdobył majątek na bliżej niesprecyzowanych spekulacjach giełdowych, porusza się po mieście w luksusowej pancernej limuzynie, specjalnie dla niego zaprojektowanej. W niej spożywa posiłki, odpoczywa, przyjmuje lekarzy, organizuje spotkania biznesowe i uprawia seks z prostytutkami. Co pewien czas spotyka się tylko w ekskluzywnych restauracjach ze swoją narzeczoną – bogatą poetką, z którą prowadzi rozmowy o tym, że wkrótce będzie uprawiał z nią seks.
Eric Packer jest całkowicie odcięty od rzeczywistości. Żyjąc w swojej limuzynie, przypominającej statek z Odysei kosmicznej Stanleya Kubricka, uważnie obserwuje świat, nie myśląc jednak o tym, jak funkcjonują normalni ludzie. Jego interesują wyłącznie zyski, spekulacje, komputery, hossa i bessa. Ale Packer nie jest bezpieczny. Na Manhattanie, podobnie jak w innych rejonach świata, wybuchają zamieszki zorganizowane przez tych, którzy nie zgadzają się na ekonomiczne status quo. Widzimy, jak w trakcie telewizyjnego wywiadu zamordowany zostaje szef Międzynarodowego Funduszu Walutowego, a zdesperowani ludzie biegają po mieście nosząc ze sobą zdechłe szczury. Packer widzi, że coś niepokojącego dzieje się z światem, a prawdziwa rzeczywistość wnika – niczym śmiercionośny wirus – do jego sterylnej limuzyny bezszelestnie przemieszczającej się po upiornych alejach Manhattanu.
Przeklęta Wall Street
Cóż, takie wydarzenia mają miejsce już dziś, tylko w mniej surrealistycznym wymiarze. Byliśmy przecież świadkami narodzin Ruchu Oburzonych, sprzeciwiającego się krwiożerczej globalizacji, protestującego na Wall Street i ulicach europejskich miast. Był to jak na razie protest symboliczny, który nie zmienił nic w ekonomicznej strukturze współczesnego świata, uświadamiając nam tylko to, o czym już dawno wiedzieliśmy: że dziś nie ma równomiernego podziału bogactwa i że nie każdy na świecie ma szansę na szczęśliwe życie. A problemy codzienności na pewno nie dotyczą multimilionerów, którzy latają w swoich prywatnych samolotach, z ciekawością przyglądając się tłumowi niezadowolonych obywateli, blokujących ulice i wykrzykujących slogany kipiące nienawiścią. O ponowoczesnej elicie XXI wieku pisał w swoich książkach Zygmunt Bauman, zwracając uwagę na to, że dzięki nowoczesnym technologiom i superszybkim samolotom bogate plemiona będą mogły swobodnie przemieszczać się i żyć tam, gdzie poczują się wolne. A jeśli już napotkają na swojej drodze niezadowolonych dzikusów, to zamkną się w pilnie strzeżonych ekskluzywnych osiedlach, do których dostęp będzie możliwy wyłącznie z powietrza. Taką enklawę symbolizuje limuzyna z filmu Davida Cronenberga.
Policja i wojsko w służbie korporacji
Wystarczy dziś przejść się ulicami Manhattanu lub jakiegokolwiek europejskiego miasta, by zobaczyć puste witryny po sklepach, restauracjach, barach i księgarniach. Bo coraz więcej właścicieli firm ogłasza bankructwo lub odsprzedaje swoją markę wielkim potentatom. Dziś szanująca się korporacja produkuje sprzęt elektroniczny, handluje artykułami spożywczymi, wydaje książki i produkuje filmy. Może więc za kilkanaście lat zdecydowana większość światowej produkcji znajdować się będzie w rękach kilku/kilkunastu potężnych firm, które decydować będą o losach miliardów ludzi? Jak pokazał w swoich książkach Philip K. Dick, naturalną konsekwencją będzie przejęcie władzy politycznej przez korporacje oraz podporządkowanie policji i armii prywatnemu kapitałowi. A państwa, które nie zaakceptują nowej ekonomii, będą niszczone w imię gospodarczego rozwoju świata.
Nierówny dostęp do kultury
Pamiętajmy, że rozwarstwienie społeczne, spowodowane głównie przez czynniki ekonomicznie, wiązać się będzie z nierównym dostępem do kultury. Wzrastające ceny książek, filmów i płyt z muzyką już teraz nie zachęcają do legalnego nabywania dzieł kultury. A okrojone programy nauczania, napisane tak, by maturę lub egzamin gimnazjalny zdała osoba z najniższym ilorazem inteligencji, odbiorą nam kreatywność, pomysłowość, zdolność racjonalnego myślenia i trzeźwej oceny sytuacji. Cóż, zamiast szkół, będziemy budować stadiony, bo nie wszyscy przecież muszą być inteligentni. I jest to niestety okrutna, bolesna prawda: dziś nie wiedza przynosi nam szczęście, a rozrywka – najlepiej tania i lekkostrawna, połączona z kupowaniem przedmiotów.
Nowy wspaniały świat
Jak w takiej rzeczywistości czuć się będą multimilionerzy? Dla nich zarezerwowane będą ekskluzywne sale koncertowe świata, w których najlepsi muzycy grać będą zapomniane przez kulturę dzieła Mozarta i Beethovena. Oni słuchać będą muzyki na żywo, a w ich archiwach znajdą się kupione lub zagrabione z muzeów eksponaty. Mówiąc w skrócie: prawdziwa kultura będzie doświadczeniem elit, a biedni chodzić będą do galerii handlowych, kupując miernej jakości płyty muzyczne lub książki.
A może świat przyszłości będzie wyglądał zupełnie inaczej? Może wizjonerzy science fiction po prostu się mylą? Może XXII wiek będzie czasem równości, sprawiedliwości i równego dostępu do bogactwa? Kto wie. Zanim jednak zatopimy się w naszych marzeniach, sięgnijmy do książek Philipa K. Dicka, Williama Gibsona, Bruce'a Sterlinga i Pat Cadigan. A później zerknijmy do Forbesa. Włos nam się zjeży na głowie!
Fotografie autora tekstu pochodzą z filmu Cosmopolis (2012), reż. David Cronenberg, dystrybucja w Polsce: Monolith Films.