Życie samemu ma wiele uroków. Sam takie wiodę, po raz pierwszy od wielu lat i znajduję raczej niewiele powodów do narzekań. Kładę się, o której chcę, wstaję, kiedy mam ochotę. Jem śniadania, jak mnie najdzie. Wieczory należą do mnie: są moją własnością jak portfel, jak paczka fajek i książka. W pewien sposób rozumiem kulturę singli albo tych ludzi, którzy, choć związani ze sobą, wiodą różne żywoty w osobnych mieszkaniach.