Stali za nami murem

Gdy pytam moich siostrzeńców o to, na czym ich zdaniem opiera się związek między rodzicami a dziećmi, na pierwszym miejscu wymieniają miłość, później mówią o tym, że na rodziców można liczyć, że pomagają dzieciom, a potem dzieci pomagają rodzicom, gdy ci są już starzy. Mówiąc o liczeniu na rodziców, wcale nie mieli na myśli wypłacanego co tydzień kieszonkowego, ulubionej bluzy, którą dostali na Gwiazdkę i kolekcji klocków lego.

Mówili mi, że liczyć na rodziców to znaczy, że mama robi herbatę z malinami, gdy się jest chorym, że tata stanął w ich obronie, gdy starszy chłopak zabierał im piłkę na boisku i wykłócał się z nauczycielką, że była niesprawiedliwa. Rodzice czasem nie zdają sobie sprawy, że te epizody tak bardzo wpływają na psychikę dziecka. Być kochanym, mieć zaufanie i móc polegać na kimś bliskim to największe szczęście. Wiedzą to bohaterowie reportażu, których rodzice stali za nimi murem.

Broniła mnie przed dyrektorką

Magda (30 lat, Wierzba):
– Pamiętam jedno wydarzenie w dzieciństwa, które uświadomiło mi, że mam cudowną mamę. Miał być bal ósmoklasistów i jako gospodarz VIIa również miałam się na nim pojawić. Buszowałyśmy z mamą po sklepach, żeby znaleźć coś fajnego, ale nic się nam nie podobało. Akurat tak się zdarzyło, że z wycieczki z Grecji wróciła mamy koleżanka i przywiozła dużo oryginalnych ciuchów. Dostałam od niej bardzo ładną czarną spódnicę z rozporkiem na przedzie i świetną bluzkę – białą w małe, czarne grochy z odsłoniętymi ramionami. Mama dokupiła mi czarne pantofle i wyglądałam naprawdę ładnie. Na balu wyróżniałam się, bo nikt nie miał rzeczy podobnej do mnie choćby w najmniejszym detalu. Moje przyjaciółki chwaliły mnie. Bardzo miło spędziłam czas. Tańczyłam, piłam oranżadę, jadłam ciasto. O 23 przyjechał po mnie tata i zabrał do domu. Był wtorek, gdy do mamy zadzwoniła sekretarka dyrektorki i zaprosiła na spotkanie. Mama była zdziwiona – pytała mnie, czy coś przeskrobałam. Nie przypominałam sobie, żebym zrobiła coś złego. Byłam wzorową, piątkową uczennicą, należałam do Ligi Obrony Kraju (LOK), Ligi Ochrony Przyrody (LOP), byłam w samorządzie uczniowskim, z ochotą przychodziłam w sobotę do szkoły i robiłam gazetkę szkolną i byłam gospodarzem klasowym.

Na spotkanie mama poszła bez żadnych obaw. Okazało się, że pani dyrektor i grono pedagogiczne mieli zastrzeżenia do mojej bluzki, która miała opuszczone ramiona i duży dekolt. Były to czasy szkolnych fartuszków, więc odkryte ramiona na balu ósmoklasistów wywołały niepokój wśród nauczycielek. Nie u wszystkich – niektóre z nich chwaliły mnie na balu, że ładnie wyglądam. Dyrektorka zarzuciła mojej mamie, że skoro ta puściła mnie na bal w takiej bluzce, to znaczy, że źle mnie wychowuje. Powiedziała również, że woda sodowa uderzyła mi do głowy. Dyrektorka wymuszała na mojej mamie, żeby się z nią zgodziła. Gdyby mama trochę się pokajała, uderzyła w pierś i przyznała do winy, pewnie nie byłoby żadnych konsekwencji. Mama jednak stanęła za mną murem! Powiedziała jej, że jestem cudowną córką: pomocną w domu, dobrą siostrą dla młodszego brata, wzorową uczennicą i nie ma mi nic do zarzucenia, a bluzkę mi sama wybrała, bo nie widzi w niej nic zdrożnego. To nie spodobało się dyrektorce, która obniżyła mi zachowanie na wyróżniające. Podobało mi się, że mama broniła swoich racji i że była za mną. Nauczyła mnie, że zawsze trzeba wypowiadać swoje racje, niezależnie od konsekwencji, że nie należy przystawać na układy, tylko kierować się sprawiedliwością. A niesprawiedliwe było obniżenie sprawowania dobrej i angażującej się w sprawy szkoły piątkowej uczennicy tylko z powodu jednej bluzki z odkrytymi ramionami.

Ta historia pokazała mi nie tylko, że mam wspaniałą mamę, ale także zmieniła mnie. Uznałam, że skoro jedna bluzka przekreśliła moją siedmioletnią pracę w samorządzie uczniowskim, w różnych kołach tematycznych i na zajęciach dodatkowych, to znaczy, że nie ma sensu się starać. Wypisałam się ze wszystkiego i zrezygnowałam ze wszystkich funkcji. W ósmej klasie nie miałam żadnych dodatkowych zajęć, chodziłam tylko do szkoły i oczywiście nigdy nie założyłam już bluzki z odkrytymi ramionami. Ósmą klasę ukończyłam już z wzorowym zachowaniem, co właściwie powinno mnie nauczyć, że lepiej siedzieć cicho i się nie wychylać. Na szczęście nigdy w dorosłym życiu nie kierowałam się tą maksymą. Dziś jestem nauczycielką polskiego w warszawskim gimnazjum. Nie oceniam moich uczniów po wyglądzie – a mam tu do czynienia z kolczykami w nosie, pępku, z farbowanymi włosami, czerwonymi paznokciami, glanami, dekoltami i gołymi brzuchami – ważne jest dla mnie nie to, jak ktoś wygląda, ale co ma w głowie. Moi uczniowie to doceniają, a mama pochwala.

Nie uwierzył sąsiadom

Michał (29 lat, Warszawa):
– Miałem 11 lat, gdy po raz pierwszy kupiłem papierosy w kiosku. Powiedziałem, że tata mnie po nie wysłał, i sprzedawczyni sprzedała mi paczkę Caro. Razem z moim starszym o rok bratem przechowywaliśmy ją pod łóżkiem w zamykanej na kluczyk skrzynce z naszymi szpargałami. Wyciągaliśmy sobie po jednym papierosie i codziennie po szkole, gdy rodzice jeszcze nie wrócili z pracy, biegliśmy za garaże, żeby go wypalić. Przemycaliśmy go w kieszeni kurtki lub ściskaliśmy w garści. Paliliśmy wolno, bo wcale nam nie smakowało, ale paląc, czuliśmy się jak twardziele. Mieliśmy dużo czasu, żeby zdążyć wywietrzeć przed powrotem rodziców. Myliśmy więc zęby, ręce, żuliśmy miętową gumę i używaliśmy dezodorantu taty. Trwało to ponad dwa tygodnie. Któregoś dnia zauważyli nas sąsiedzi, którzy właśnie parkowali samochód. Staliśmy za garażami i udawaliśmy głupich, że niby się tam bawimy, ale wokół nas było pełno dymu, więc od razu wiedzieli, co tam robiliśmy. Umierałem ze strachu, że o wszystkim dowie się tata, że przyjdą na skargę. Nie bałem się tak bardzo kary, a na pewno bym ją dostał, myślałem raczej o uczuciu wstydu przed rodzicami. Papierosy zakopaliśmy w ziemi i już nie kupiliśmy nowej paczki.

Minęło kilka dni, już zupełnie zapomniałem o sąsiadach, którzy nas widzieli, aż do czasu, gdy nas odwiedzili. Stali w przedpokoju, a ja dokładnie usłyszałem, jak sąsiad powiedział mojemu tacie, że widział nas, jak popalamy za garażami. Tata spojrzał na mnie badawczo i powiedział wtedy dokładnie te słowa: „Nie. Moi synowie na pewno nigdy nie zrobiliby czegoś takiego”. Sąsiad się już nie odezwał, tylko wyszli razem do sklepu, a mama z sąsiadką zaczęły coś tam gotować w kuchni. Do dziś nie wiem, czy to było zamierzone, umówione z sąsiadem, żeby wejść nam na ambicję, czy tata naprawdę wierzył w to, że nie jesteśmy zdolni do palenia w tym wieku. Nigdy go o to nie pytałem. Wiem, że te słowa podziałały na nas jak diabli! Było mi strasznie wstyd przed nim, że go zawiodłem, że myśli o mnie dobrze, a ja jestem zupełnie inny. Chciałem się do wszystkiego przyznać wieczorem, zaplanowałem to sobie, ale zabrakło mi odwagi. Od tego momentu nigdy już nie zapaliłem i starałem się nie zawieść jego zaufania. Mam małą córkę i sam wiem, że zaufanie do dzieci jest bardzo ważne. Na zaufaniu opiera się też mój związek z Ewą. Ta niby nieistotna historia była dla mnie bardzo ważna. Myślę, że tata nie zdawał sobie sprawy jak ważna.

Wybrane dla Ciebie
Zęby też się starzeją. Jak poprawić ich wygląd i zdrowie?
Zęby też się starzeją. Jak poprawić ich wygląd i zdrowie?
Diety cud nie działają. Działa…
Diety cud nie działają. Działa…
Czas na wiosenne porządki! Jak Mini Paczka InPost pomoże Ci pozbyć się zbędnych drobiazgów?
Czas na wiosenne porządki! Jak Mini Paczka InPost pomoże Ci pozbyć się zbędnych drobiazgów?
Trendy w meblach ogrodowych 2025 – inspiracje na meble tarasowe i balkonowe
Trendy w meblach ogrodowych 2025 – inspiracje na meble tarasowe i balkonowe
Złoty naszyjnik w codziennych stylizacjach – jak go nosić, by wyglądać stylowo?
Złoty naszyjnik w codziennych stylizacjach – jak go nosić, by wyglądać stylowo?
Domowe dania jednogarnkowe na chłodne dni
Domowe dania jednogarnkowe na chłodne dni
Wymarzona łazienka w mniej niż tydzień? To możliwe!
Wymarzona łazienka w mniej niż tydzień? To możliwe!
Ubezpieczenie AC – co to jest i dlaczego warto je mieć?
Ubezpieczenie AC – co to jest i dlaczego warto je mieć?
Opaski stabilizujące do noszenia na co dzień: komu mogą pomóc?
Opaski stabilizujące do noszenia na co dzień: komu mogą pomóc?
Zegarki damskie sportowe – połączenie funkcjonalności i stylu
Zegarki damskie sportowe – połączenie funkcjonalności i stylu
Jak uratować przypalone danie? Kulinarne triki
Jak uratować przypalone danie? Kulinarne triki
Jak wybrać zabawki i gry dla dzieci na Boże Narodzenie?
Jak wybrać zabawki i gry dla dzieci na Boże Narodzenie?
NIE WYCHODŹ JESZCZE! MAMY COŚ SPECJALNIE DLA CIEBIE 🎯