Miałam sen. Nawiedził mnie w noc po koncercie Beyonce. Piosenkarka objęła mnie ramionami mocno jak anioł i uniosła w Kosmos, czyli tam, skąd przybyła. Osoby szczególnie wrażliwe na obrzydlistwa lub głęboko moralne niech czytają dalej wyłącznie na własną odpowiedzialność, ostrzegam, to był autentyczny koszmar i horror.