Nie jest to Ozon w wysokiej formie, a drażni tu głównie nachalność, z jaką autor promuje optymistyczne, konstruktywne wnioski. Ale z drugiej strony: mamy środek grudnia. Potrzebujemy takich bodźców. A Ozon nawet w słabszej formie i tak wyprzedza większość konkurencji.
„Schronienie”, Francois Ozon
Nie jest to wielkie kino. Ozon nie sięga tu poziomu swoich najlepszych filmów. Ale powraca do tego, co zawsze wychodziło mu najlepiej. A więc do subtelnego, pełnego niedopowiedzeń, realistycznego portretowania ludzi na życiowym zakręcie. Nie moralizuje, nie wmusza wniosków, pozwala odbiorcy samodzielnie odczytać treści poutykane „gdzieś pomiędzy słowami”.