Mina Nerona czyli: czy też budzisz się w matriksie?
Ja prawie codziennie. Lecz przebudzenia takie, jak w ostatnią środę, sprawiają, że mam ochotę zalutować się w beczce po piwie wraz z listem pożegnalno/powitalnym i wrzucić się do jednej z zimnych syberyjskich rzek, z nadzieją, że wyłowi mnie zwierzę, nie człowiek. A jeśli człowiek, to taki w śmierdzącym futrze i onucach. Ale bez telewizora.