Dlaczego feministkom rosną wąsy?
Naszło mnie na te rozważania, gdy po raz kolejny, w mieszanym damsko- męskim towarzystwie, usłyszałam z kobiecych ust: ale nie jestem feministką! Wypowiedź ta najczęściej połączona jest z trzepotem rzęs i potrząsaniem głową, jakby feminizm był nieznośną muchą, która ma zamiar przysiąść na równo upudrowanym kobiecym czole i zrobić na nim małą muszą kupkę. To absurdalne zaprzeczenie brzmi jak zaklęcie, dzięki któremu wypowiadająca je niewiasta zyskuje w męskich oczach co najmniej jeden punkt.