Okres poświąteczny, sylwester, karnawał to czas, który sprzyja imprezom, domówkom, mniej lub bardziej zakrapianym alkoholem. Alkohol dodaje odwagi, pozwala pozbyć się nieśmiałości, sprawia, że jesteśmy towarzyskie, pewne siebie i skłonne do zawierania nowych znajomości. Jeśli przesadzimy z piciem, może to mieć dla nas nieprzyjemne konsekwencje i wcale nie chodzi o złe samopoczucie na drugi dzień.
Po wypiciu alkoholu stajemy się odważniejsze w relacjach damsko – męskich. Pod jego wpływem wydaje nam się, że uczucie żywione do drugiej osoby jest silniejsze. Jesteśmy bardzo wrażliwe na dotyk i zapach skóry partnera. Rozluźnione wyzbywamy się kompleksów, nabieramy pewności siebie.
Seks po pijanemu jest nieświadomy, często możemy wylądować w łóżku z kimś, kogo nie znamy. Jeśli jesteśmy w związku, łatwo wtedy zranić osobę, na której nam zależy i skomplikować własne życie.
Seks i alkohol mają często nieodwracalne następstwa, np. gdy nie stosujemy środków antykoncepcyjnych (nieplanowana ciąża, choroby przenoszone drogą płciową). Niebezpieczeństwo zarażenia się chorobami wenerycznymi dotyczy w równym stopniu także mężczyzn.
Wypity w większych ilościach alkohol utrudnia osiąganie orgazmu, prowadzi do spadku libido, a także dyskomfortu i bólu podczas stosunków.
- Zarówno alkohol jak i wszelkiego rodzaju używki mogą prowadzić do wysychania błon śluzowych, także tych wyścielających pochwę – zauważają twórcy kampanii „Kobiecość niejedno ma imię”
Częste i nadmierne picie alkoholu wpływa negatywnie na układ rozrodczy, sprzyja też rozwojowi HPV.
Alkohol sprawia, że łatwo pozbyć się zahamowań. Jednak umiar i rozsądek przy spożywaniu tegoż jest istotny. Nie ma powodu, by na imprezie rezygnować z lampki wina czy odmawiać sobie drinka. Alkohol przed seksem w odpowiedniej ilości może podkreślić atmosferę. Wystarczy tylko mieć umiar.
Źródło: informacja prasowa Agata Cygan – Kukla