Stały związek, taki jak narzeczeństwo, małżeństwo, konkubinat, to wzajemne poprawianie się, perswazja, próby zmienienia nawyków, charakteru, kierowania partnerem. "Układ sił" między partnerami szybko staje się jasny dla obu stron i to on kształtuje pewien model stosunków, wyznacza reguły i granice wzajemnego wpływania na siebie. Jednak nawet w najbardziej zrównoważony związek wpisane jest "przeciąganie liny". W naturze człowieka leży bowiem przekonanie o słuszności własnych poglądów i nadrzędności priorytetów, które forsuje - nawet za cenę zburzenia konsensusu.
Do jakiego układu sił w związku dążysz?
W tym tygodniu chcielibyśmy się zapytać Czytelniczek, czy dążą do równowagi w związku, czy do dominacji nad partnerem? Czy wchodząc w związek świadomie nastawiają się na dyrygowanie, czy na przyjmowanie rzeczy takimi, jakie są? I z drugiej strony - liczą się z tym, że ktoś nimi pokieruje, że układ będzie niesymetryczny, zakładający podporządkowanie w większości spraw, czy też może odrzucają taką ewentualność? Jak się bronić przed zdominowaniem partnera i byciem zdominowanym?
lewi