Chyba każdego człowieka nadchodzi kiedyś obawa, że coś się w jego życiu nie ułożyło: że nie jest tym, kim chciał być, gdy był młodszy, że poczucie bezpieczeństwa i oparcie w bliskim człowieku jest tylko mrzonką, że „i żyli długo i szczęśliwie” nigdy w jego przypadku się nie spełniło, że grozi mu utrata czegoś, na co ciężko pracował przez lata i teraz musi znaleźć w sobie siły, by zacząć od nowa.
Przyjęło się sądzić, że kobieta, jako istota delikatniejsza od mężczyzny, gorzej radzi sobie z uczuciami towarzyszącymi niepowodzeniom, rozstaniom, rozczarowaniom... Jednak emocjonalność i wrażliwość nie oznacza defetyzmu, niezaradności życiowej. Podniesienie się po upadku kosztuje nas więcej, ale podnosimy się i idziemy dalej.