Wszystko wydaje się tu skądś ściągnięte i sklecone byle jak, z samych klisz; reżyser poszedł po linii najmniejszego oporu. Na domiar złego film wykorzystuje obficie ujęcia z ręki, które są męczące dla oka i zamiast podnosić ciśnienie akcji, obniżają je. Jeżeli dorzucić do tego drewniane aktorstwo większości obsady z zapaśnikiem Johnem Ceną na czele, to znów nam wychodzi, że grupa docelowa dla tego filmu plasuje się gdzieś między dresiarskim półświatkiem (bo tylko widz bez kompetencji popkulturowych może zignorować wtórność fabuły), absolwentami szkoły saperskiej (bo mogą go potraktować jako materiał szkoleniowy) i wreszcie - przez sympatię do Ceny - miłośnikami zapasów. Wielbicielom dobrej, komercyjnej rozrywki polecam seans DVD z wyżej wymienionymi filmami. Będzie taniej i sensowniej.
„12 rund”, Renny Harlin
Thriller sensacyjny w starym stylu. FBI ściga międzynarodowego terrorystę. Film na wskroś odtwórczy. Scenariusz pisany przez debiutanta i wyraźnie pod dyktando reszty ekipy został oparty na motywach kilku kasowych hitów. Drewniane aktorstwo. Sceny męczące dla oka zamiast podnosić ciśnienie akcji, obniżają je.