Moja znajoma ma trudną sytuację życiową. Pomagałam jej, ile mogłam, bo było mi jej szkoda, ale dowiedziałam się, że nie jestem jedyną osobą wspierającą. Do tego mam wrażenie, że ta nasza pomoc nie prowadzi do niczego dobrego. Denerwuje mnie, że ja się nazasuwam w życiu, żeby coś mieć, a ona tylko wystawia rękę. Jak wybrnąć z tej sytuacji? Jak pomóc - i jej, i sobie?