Czy pisarzowi wolno jeździć mercedesem?
Głupie pytanie. Oczywiście, że nie. Jeśli przegapili Państwo aferę - czy też raczej: aferkę - z udziałem Szczepana Twardocha i flagowego produktu niemieckiej motoryzacji, pozwólcie, iż Was oświecę. Kilka dni temu pisarz (znany z tego, iż świadomie i skrupulatnie kształtuje swój publiczny wizerunek) zrobił coś niewybaczalnego. Mianowicie zamieścił na swoim facebooku oświadczenie, iż został ambasadorem marki Mercedes. "Kocham samochody. Nigdy się z tą miłością nie kryłem" deklaruje Twardoch. By dodać jeszcze: "Przyjemność z prowadzenia samochodu takiego jak CLS400, stworzonego dla kierowcy, należy zaś zarówno do historii, teraźniejszości i - mam nadzieję - przyszłości motoryzacji." Post wieńczy fotografia, przedstawiająca pisarza wspartego o eleganckie auto.