Ogląda się to świetnie. Bo chociaż Favreau bywa bezwstydnie komercyjny, nigdy nie przekracza granicy dobrego smaku. Nie ma tu cukierkowych scen, tanich wzruszeń, wulgarnych żartów. Jest niewymuszona lekkość, zwariowany humor, specyficzny błysk. Publiczność wali na niego drzwiami i oknami (wielki sukces w USA), krytycy nie mogą się go nachwalić.