Wieczorne słońce maluje miękkimi kolorami sylwetki bawołów ciągnących drewniane wózki. Spod kopyt unosi się pył przysłaniający rdzawe budynki starych świątyń. Świat powoli się wycisza. Piaszczyste drogi pustoszeją. Do domu powracają mnisi z pełnymi misami darów. W konarach rozłożystych drzew ptaki kłócą się o miejsce w gnieździe. Turyści są bardziej powściągliwi. Stłoczeni na ciasnych schodkach świątyni patrzą z zachwytem na pejzaż opisywany w przewodnikach jako „najpiękniejsze miejsce w Azji”.