Chodzę co trzeci dzień na bazarek osiedlowy i tam zaczął ze mną flirtować Pan Rzodkiewka – tak go nazywałam. On też mi się podoba, ale cała sytuacja wydaje mi się taka niemądra, dziecinna… Pan Rzodkiewka ma najładniejsze warzywa i… najładniejsze oczy na bazarku. Kupuję u niego różne rzeczy. Najwięcej rzodkiewek, można odnieść wrażenie, że handluję nimi na czarnym rynku uzależnionych.:-)