Ludzie w kwiecie wieku, pracujący i dobrze usadzeni pomimo braku etatu – jak artyści – mogą dowcipkować, że wyszło im na starość 400 zł miesięcznie. Perspektywa odległa, a zarobki, lokaty i oszczędności są. Tych akurat obywateli nie trzeba uczyć ekonomii od podstaw. Gorzej z tzw. przeciętnym człowiekiem. Opłacając Internet lub telewizję, za własne pieniądze musi dowiadywać się codziennie w ramach ostrzeżenia, że dostanie jedną trzecią ostatniej, prawdopodobnie minimalnej pensji netto. Albo że w 2080 roku zabraknie w państwie jakichkolwiek pieniędzy na emerytury.