Brak trosk, odpoczynek i wakacyjny luz nie wystarczą, aby dojść do głębszych pokładów swojej jaźni. Dlaczego coraz więcej osób odkrywa siebie wyjeżdżając na koniec świata? A może mylą im się pojęcia? Czy poczucie chwilowego szczęścia związanego z odpoczynkiem może być tożsame z tym, kim jestem naprawdę. To jak tyram w korporacji i wywalam śmieci, to sobą już nie jestem?