Jako feministka z przekonania mam wrażenie od jakiegoś czasu poczucie przeciążenia tematem waginy. Nawet samego słowa nie lubię – wagina-machina, wagina-walkiria, coś monstrualnego i groźnego. Tymczasem mamy takie sympatyczne, ładnie zdrabniające się słowo „pochwa”… Bardzo wymowne, pasujące jak rękawiczka do wiecie czego:).