Miałam chłopaka. Studiował i równocześnie pracował w banku. Miałam sygnały ostrzegawcze, lecz pozostawałam głucha. Często dąsał się na mnie, że nie jestem w stanie nagonić mu chociaż jednego klienta na kredyt. Ostatecznie znajomy z roku powiedział mi bez ogródek: „Weź się odklej od tego faceta, zanim pociągnie cię za sobą w bagno, serdeczna rada”.