- Reporter nie jest rejestratorem dźwięków ani komputerową drukarką. Reporter słucha ludzi i obserwuje rzeczywistość, czyli zbiera materiał do tekstu. Analizuje to, co zebrał. Uzupełnia wiedzę w sprawie, o której będzie pisał. Dopytuje bohaterów, jeśli jest taka logistyczna możliwość, o szczegóły, które umknęły w rozmowie. To wszystko w reporterze powoli dojrzewa, to musi potrwać jakiś czas, by przemyślane i przeżyte stało się gotowe do opisania. Reportaż jest zbudowany na faktach i one są w reportażu święte. Faktów nie można zmyślać ani zmieniać. Ale reportaż to także, a czasem przede wszystkim, osobisty punkt widzenia autora, jego osobiste doświadczenie, jego refleksja, jego emocje. To mocno subiektywne. Trzeba uważać, by emocje nie przeszły w ekscytację czy egzaltację. Bo to nie byłoby ani zdrowe, ani mądre, ani ładne. A muszę jeszcze myśleć o czytelniku: czy on wytrzyma to, co chcę mu dać, ile on jest w stanie znieść? W książce „Eli, Eli”, którą wydam jesienią, opowiadam o seksualnym targu, jaki widziałem na Filipinach. Kupujący to amerykańscy żołnierze, którzy pływają na swoich okrętach dokoła wysp, a kiedy testosteron rozsadza im spodnie, to schodzą na ląd i idą do barów. Tam czekają na nich biedne filipińskie kobiety, także nieletnie. Ale mają fałszywe dokumenty potwierdzające pełnoletniość, bo można je kupić bez kłopotu za nieduże pieniądze. Każdy o tym wie: rodzice tych dzieci, policja, kościół, władze. Każdy z nas gdzieś już słyszał o prostytucji nieletnich, dlatego robi to na nas małe wrażenie. To straszne. Muszę więc opisać sprawę tak, aby czytelnik nie tylko dowiedział się o prostytuujących się dzieciach, ale i osobiście doświadczył tego, o czym czyta. Żeby zadrżał i pojął. Więc opisuję, jak te najmłodsze, dziesięcioletnie dziewczynki chowają się pod drzewami, bo żadnym makijażem nie da się ukryć, że są dziećmi, stoją tam, gdzie jest mniej światła latarni i czekają na swoją kolej. I one dzisiaj zarobią. I one zostaną spenetrowane. Tak to, moim zdaniem, trzeba było napisać, mocno. To jest właśnie subiektywne pisanie. Reportaż obiektywny, jeśli w ogóle istnieje, musi być nieciekawy, drewniany. Może jednak dobry reporterski tekst jest bardziej literaturą niż dziennikarstwem? A przecież nie ma obiektywnej literatury. Subiektywizm nie zwalnia nas jednak z zasad rzetelnej dokumentacji.