Fascynacja śmiercią czy „tylko” ucieczka od realu?
Mam 18-letnią córkę, jest od pierwszej klasy gimnazjum nierozłączna ze swoim chłopakiem, od początku z mężem go lubimy. Ma jedną wadę – odloty, szczęśliwie nie narkotyczne:). Ma liczne pasje – literaturę, muzykę, sport… Ukochanych celebrytów, mistrzów, geniuszy traktuje jak przyjaciół, idol czy bożek to w jego wypadku niewłaściwe słowa. Za słabe. Córka wielokrotnie z tego powodu cierpiała, w ważnych (dla niej) momentach zdarzało się, że musiała odloty Grzesia zaakceptować lub usunąć się na drugi plan. Wiem, jak ją to bol