Trafiłam do gabinetu masażu, gdzie moim terapeutą okazał się sympatyczny grubawy pan, oceniałam go na po czterdziestce. Miły, wesoły, upierał się, że skądś mnie zna. Ja również odbierałam go jak kogoś bliskiego. Było fantastycznie przez dwa dni. Trzeciego wieczora zagraliśmy wieczorem w bilard w hotelu, napiliśmy się dużo drinków...